Próba legalizacji falsyfikatów

0

Włoscy Karabinierzy wskazali 13 marca 2019 r. podczas konferencji prasowej w Rzymie odpowiedzialnych za wystawienie fałszywych obrazów Modiglianiego w 2017 r. w Pałacu  Dożów w Genui.

Przed dwoma laty pokazywano tam dzieła wypożyczone zarówno z prywatnych kolekcji, jak i renomowanych  instytucji, jak Musée de l’Orangerie i Musée Picasso w Paryżu oraz Museum Fitzwilliam Uniwersytetu w Cambrige. Wystawa miała trwać od marca do lipca 2017 r., ale zamknięto ją trzy dni wcześniej z powodu interwencji Carlo Pepi, 79 letniego, pochodzącego z Toskanii krytyka sztuki, kolekcjonera i miłośnika dzieł Modiglianiego. Złożył on zawiadomienie do jednostki karabinierów specjalizującej się w zwalczaniu  przestępstw wobec dóbr kultury, że zgodnie z jego wiedzą na wystawie prezentowane są falsyfikaty. Poparł go Marc Restelini, francuski historyk sztuki, znawca twórczości Modiglianiego i założyciel Pinakoteki Paryskiej.

Spośród 21 zatrzymanych do dochodzenia obrazów powołana przez prokuraturę biegła Isabella Qattrocchi  ustaliła, że 20 z nich to nieudolne podróbki, w dodatku nieporadnie postarzane. Wykonano je na seryjnie produkowanych płóciennych podobraziach, a na koniec oprawiono w ramy pochodzące z Europy Wschodniej lub Stanów Zjednoczonych.

Tylko jeden obraz, choć mający certyfikat autentyczności włoskiego rządu, też wzbudzający podejrzenia, po przebadaniu został wyłączony z tej grupy. Fałszywe obrazy pochodziły z prywatnych kolekcji.

Wystawę organizowała mająca duże doświadczenie i ciesząca się dobrą renomą prywatna firma MondoMostre Skira. Po wybuchu skandalu obrońcy praw konsumentów wystąpili z pozwem zbiorowym żądając zwrotu pieniędzy za bilety wszystkim, którzy odwiedzili Pałac Dożów w Genui, chcąc obejrzeć autentyczne dzieła sławnego malarza i słono płacili za wstęp. Obok zachowanych biletów, dowodem w sprawie mogły być również zrobione na wystawie zdjęcia, w tym „selfie”. Fundacja zarządzająca Pałacem Dożów, wyraziła gotowość współpracy z policją i organizacją reprezentującą pokrzywdzonych, ale w sprawie rekompensaty odesłała do organizatorów wystawy. Sama ubiega się od nich o odszkodowanie za poniesione straty wizerunkowe.

Zaraz po zamknięciu ekspozycji zarzuty usłyszały trzy osoby: kurator wystawy Rudy Chiappini, węgierski marszand Joseph Guttmann, właściciel 11 wystawianych dzieł oraz Amerykanin, w którego posiadaniu była większość spornych prac.

Obecnie prowadzone jest postępowanie wobec sześciu osób, wśród których znaleźli się: malarz falsyfikatów, kolekcjonerzy, szef firmy organizującej wystawę i jej kurator.

W tym kontekście warto zwrócić uwagę na słowa biegłej sądowej Isabelli Qattrocchi, która w jednym z wywiadów wyraziła opinię, że w świetle jej badań i ustaleń wystawienie sfałszowanych obrazów nie wynikało z nieświadomości, lecz było celowe.