Muzea ciągle zagrożone

0

Piotr Ogrodzki,  Muzea ciągle zagrożone. Kradzież w Państwowym Muzeum Auschwitz-Birkenau, CBU Nr 1(62) 2010

To co się zdarzyło w nocy 18 grudnia 2009 roku w Państwowym Muzeum Auschwitz-Birkenau przejdzie do historii przestępczości przeciwko dziedzictwu narodowemu. Tak, jak kradzież i zniszczenie relikwiarza św. Wojciecha z katedry w Gnieźnie dokonana w marcu 1986 roku uświadomiła wszystkim, a w szczególności opiekującym się zabytkami sakralnymi, że nie ma takiej świętości która nie może paść ofiarą zachłanności przestępców, tak kradzież historycznej tablicy „Arbeit macht frei” znad bramy wjazdowej do obozu w Oświęcimu powinna stać się przestrogą dla wszystkich dyrektorów muzeów.

Nie ma takiego muzeum i nie ma takiego rodzaju zbiorów muzealnych, który byłby wolny od zagrożenia przestępczością. Kradzież tablicy znad bramy wjazdowej dawnego niemieckiego obozu koncentracyjnego wstrząsnęła nie tylko polską opinią publiczną. Słowa potępiające ten czyn dochodziły z wielu krajów. W Polsce zdarzenie skomentowali przedstawiciele najwyższych władz: Prezydent Lech Kaczyński „Jestem wstrząśnięty i oburzony kradzieżą dokonaną dzisiaj w nocy na terenie byłego niemieckiego obozu zagłady Auschwitz-Birkenau. Skradziono rozpoznawalny na całym świecie symbol cynizmu i okrucieństwa hitlerowskich oprawców oraz męczeństwa ich ofiar. To czyn najwyższego potępienia.” Minister kultury i dziedzictwa narodowego Bogdan Zdrojewski stwierdził, że „ten akt zbezczeszczenia miejsca kaźni i śmierci milionów ludzi musi budzić odrazę”. Sprawa kradzieży tablicy poruszona została w rozmowie premiera Donalda Tuska z prezydentem Izraela Shimonem Peresem do spotkania z którym doszło w trakcie szczytu klimatycznego w Kopenhadze. W niecałe trzy dni później policja odzyskała skradzioną tablicę i zatrzymała bezpośrednich sprawców tej kradzieży. Po kilku kolejnych dniach intensywnego dochodzenia udało się ustalić zleceniodawcę tej kradzieży. To naprawdę rzadkość, by organom ścigania udało się dotrzeć do osób zamawiających kradzieże. Sprawa się toczy i bez wątpienia stanie na wokandzie jeszcze w roku 2010.

To nad czym trzeba się w tej chwili zastanowić to poziom zabezpieczenia i ochrony muzeów, a w szczególności muzeów martyrologicznych. Dane statystyczne wskazują, że muzea (nie tylko martyrologiczne) należą do najbezpieczniejszych instytucji zarządzających dziedzictwem narodowym. Najbardziej narażone na działania przestępców są zbiory prywatne, w dalszej kolejności zabytki zgromadzone w obiektach sakralnych, bibliotekach, a dopiero na końcu zestawień statystycznych znajdują się muzea. Tyle suche dane. Nie dają one jednak odpowiedzi, na podstawowe pytanie: czy mała liczba ujawnianych przestępstw w muzeach jest wynikiem dobrego zabezpieczenia, czy może wynika ona z małego zainteresowania muzeami przez środowisko przestępcze? Na podstawie analizy różnych przypadków kradzieży muzealnych jakie miały miejsce na przestrzeni wielu lat wiemy, że jeśli już  przestępcy przystępują do ataku ma muzea, to robią to zazwyczaj skutecznie. Oznacza to, że znalezienie luk w ochronie, które umożliwią dokonanie przestępstwa jest możliwe i to bez posługiwania się jakimiś niezwykle wyrafinowanymi technikami.

Tak było między innymi w przypadku kradzieży napisu znad bramy głównej muzeum w Oświęcimiu. Przestępcy, którzy wiedzą na co należy zwracać uwagę ustalając sposoby ochrony i zabezpieczenia placówek mogą bardzo szybko ustalić zakres technicznej ochrony większości obiektów. Jeśli jest system telewizji dozorowej to z dużą dozą prawdopodobieństwa można ustalić zakres obserwacji poszczególnych kamer, a co za tym idzie znaleźć miejsca słabo bądź w ogóle nie obserwowane. Otwarte tereny dają dodatkowo możliwość obserwowania ruchów ochrony i wyłapywania pewnych prawidłowości w zachowaniu strażników i pozostałego personelu muzeum. Uczciwi ludzie, zwiedzając wystawy nie zwracają na to uwagi, dla przestępców przygotowujących kradzież jest to podstawa do planowania ich dalszego działania. W przypadku Oświęcimia wiemy z ustaleń prokuratury, że zleceniodawca kradzieży Szwed Anders Hoegstroem był w obozie wiosną 2009 roku razem z dwójką sprawców. Duże natężenie anonimowego ruchu zwiedzających (ponad 1 300 000 zwiedzających w roku 2009) powoduje, że nietypowe zachowania – obserwacje zabezpieczeń i pracy strażników – mogą być bardzo trudno zauważalne. Dla przestępców to poważne ułatwienia. Poważnym utrudnieniem dla skutecznej ochrony muzeum, a ułatwieniem działań przestępczych jest jego powierzchnia. W sumie obszar obu części obozów Auschwitz I i Auschwitz II-Birkenau obejmuje 191 ha, z tego na  Auschwitz I przypada 20 ha, an Auschwitz II-Birkenau 171 ha. W granicach Muzeum znajdują się liczne budynki i ruiny (155 budynków i 300 ruin[1]). Ochrona tak rozległego muzeum stanowi nie lada wyzwanie. Muzeum nie zaniedbywało spraw zabezpieczenia. Jako jednostka podlegająca obowiązkowej ochronie posiadało uzgodniony z Komendantem Wojewódzkim Policji plan ochrony. Systematycznie, od kilku lat wprowadzało zabezpieczenia techniczne koncentrując się na poszczególnych budynkach i znajdującym się w nich wyposażeniu. Stopniowo rozwijany był system zewnętrznego monitoringu, który pozwalał wyłapywać przypadki okradania zwiedzających przez złodziei kieszonkowych. Dlaczego zatem udało się dokonać kradzieży napisu znad bramy ? W istotę problemu trafili dziennikarze Gazety Wyborczej[2]: „Rabunek napisu Arbeit macht frei przerósł wyobraźnię nawet fachowców”, choć właściwiej trzeba byłoby powiedzieć, że zdarzenie przerosło wyobraźnię muzealników. Całe zdarzenie ukazało w czym tkwi istota (i zarazem problem) właściwego podejścia do kwestii ochrony i zabezpieczenia zbiorów muzealnych.  Ochrona nie leży tylko i wyłącznie w gestii służb ochrony muzeów. Pracownicy ochrony mają chronić zbiory, zabezpieczenia techniczne mają ich wspomagać – to wszystko prawda, ale to pracownicy merytoryczni muzeów muszą wskazać te muzealia czy obiekty, które są szczególnie wartościowe dla zbiorów muzealnych i dla których trzeba zaprojektować ochronę. Żaden specjalista od zabezpieczeń nie jest sam w stanie wskazać eksponatów, które mają istotne dla kolekcji muzealnej znaczenie. To jest rola pracowników merytorycznych. Jeśli nie ma właściwej współpracy pomiędzy specjalistami od zabezpieczeń, a muzealnikami nie powinny nikogo dziwić sytuacje, takie jakie stały się udziałem Muzeum w Oświęcimu.

Podejmowane po zdarzeniu przez dyrekcję Muzeum w Oświęcimiu działania dają nadzieję, na rozwiązanie wielu problemów związanych z ochroną i bezpieczeństwem placówki. Najważniejszym elementem jest kompleksowość podejmowanych działań. W przygotowaniu optymalnego planu ochrony i stworzenia na jego podstawie modelowej ochrony trzeba ująć wszystkie elementy – ochrona fizyczna, zabezpieczenia techniczne (mechanika, elektronika). Nie można również się koncentrować tylko i wyłącznie na zabezpieczeniu przed przestępczością. Równie ważna jest skuteczna organizacja ochrony przeciwpożarowej.

Czy można zatem skutecznie chronić muzea martyrologiczne, a w szczególności wielkoobszarowe  muzea obejmujące swoim zasięgiem tereny dawnych obozów koncentracyjnych. Z technicznego punktu widzenia można byłoby odpowiedzieć krótko – tak, jest to możliwe. Istnieją urządzenia i systemy dedykowane do pracy na zewnątrz, które byłyby w stanie przekazywać informacje o zagrożeniach do ochrony obiektu. Zastanawiając się nad technicznymi zabezpieczeniami trzeba jednak pamiętać o wielkości i charakterze miejsc, które zamierzamy chronić. Kilkaset czy kilkadziesiąt hektarów chronionej powierzchni stanowi nie lada wyzwanie nawet dla współczesnych systemów zabezpieczenia. Poza tym nie od analizy technicznych możliwości zabezpieczenia trzeba zaczynać planowanie zabezpieczenia, a od zdefiniowania co chcemy chronić i przed jakimi rodzajami zagrożeń. Moim zdaniem, w muzeach martyrologicznych należy się koncentrować na ochronie zachowanych oryginalnych elementów (budynki i budowle obozowe) oraz zbiorów i zasobów archiwalnych. Pracując nad koncepcją zabezpieczenia technicznego można rozważyć wyznaczenie strefy buforowej wokół miejsc podlegających szczególnej ochronie, by ewentualne zagrożenie mogło być wykryte na tyle wcześnie, że ochrona fizyczna obiektu będzie miało możliwość podjęcia skutecznej interwencji. Ograniczenie zagrożenia przestępczością, w przypadku muzeów martyrologicznych to bez wątpienia rozbudowa systemów telewizji dozorowej w połączeniu  z ochroną peryferyjną. Ważnym elementem będzie również taka konfiguracja sprzętowa, która zapewni dobrą widoczność w porze nocnej i pracę całego systemu w przypadku zaniku zasilania sieciowego. O tych – zdawałoby się oczywistych – sprawach należy pamiętać (praktyka wskazuje, że w wielu muzeach systemy telewizji dozorowej skutecznie działają tylko w ciągu dnia). W polskich muzeach nie ma dotychczas doświadczeń ze stosowaniem rozwiniętej ochrony peryferyjnej. W zdecydowanej większości muzeów byłoby to nawet trudno wykonalne ze względu na położenie budynków. Ta sytuacja może jednak mieć swoje plusy. Analiza technicznych możliwości zabezpieczenia jest niczym nieskrępowana i może być otwarta na zupełnie nowatorskie rozwiązania np. zastosowanie czujek radarowych w połączeniu z kamerami termowizyjnymi.

Analizując potencjalne niebezpieczeństwa nie można w przypadku muzeów martyrologicznych zapominać o zagrożeniu pożarowym. Skradziony zabytek można odzyskać i to nawet bardzo szybko, jak pokazał przykład Oświęcimia. Jeśli jednak ulegnie on spaleniu, żadne prace konserwatorskie nie przywrócą go do stanu poprzedniego. Po odzewie, jaki miał miejsce po kradzieży tablicy znad bramy oświęcimskiego obozu możemy sobie wyobrazić jak wyglądałyby komentarze, gdyby pożar zniszczył obóz. Reasumując, poprawa stanu zabezpieczenia i ochrony muzeów martyrologicznych jest bez wątpienia potrzebna. Jej zakres musi być ukierunkowany na ograniczenie dwóch podstawowych zagrożeń: przestępczości i pożaru. Zawsze trzeba pamiętać o jednym – ochrona musi być tak zorganizowana, by rzeczywiście oddziaływała prewencyjnie nawet na wyrafinowanych przestępców (zwykły zwiedzający nie stanowi dla muzeum żadnego zagrożenia).

Doświadczenia jakie będą udziałem Muzeum Auschwitz-Birkenau mogą okazać się bardzo przydatnymi dla innych wielkoobszarowych muzeów, w szczególności tych, które mają podobny charakter. Nowe rozwiązania organizacyjne i techniczne, mogą być przenoszone z różnymi adaptacjami (uwzględniającymi specyfikę danej placówki muzealnej) do wielu innych jednostek. Jeśli tak będzie, to ogólny bilans skutków całego zdarzenia, które miało miejsce w grudniu 2009 roku będzie pozytywny.

[1] Dorota Kowalska, Muzea takie jak Auschwitz nie są dobrze chronione, POLSKA Metropolia Warszawska, 21.12.2009 r.

[2] Przed 65 rocznicą wyzwolenia obozu, Gazeta Wyborcza, 25.01.2010 r.